To był jeden z tych dni, w których emocje nie pytają o pozwolenie. Po prostu są. I dokładnie tak było na ślubie Asi i Dominika w Cichej 23 pod Warszawą — miejscu, które tego dnia wyglądało jak trochę dziki, trochę tajemniczy ogród, pełen białych kwiatów i letniego powietrza. Ceremonia była humanistyczna, bardzo osobista i bardzo prawdziwa. Dużo łez, szczęścia i wzruszenia. Dużo lekkości w sukni Asi, która poruszała się dokładnie tak, jak wiatr w letni dzień. Płynnie, naturalnie, bez wysiłku. A potem pojawił się tort wielkości Asi — trochę zaskoczenie, trochę żart, w stu procentach radość. Co się dzieje zazwyczaj około 20:00 ? Otwiera się parkiet, Ich pierwszy taniec był zjawiskowy, ale bez zadęcia. Taki, który ogląda się z przyjemnością, bo wszystko jest na swoim miejscu — muzyka, ruch i oni. Dla nas fotografia ślubna zaczyna się właśnie tam, gdzie emocje przestają być chowane. Gdzie ktoś się śmieje, ktoś płacze i nikt nie udaje, że jest inaczej. Asia i Dominik dali nam dokładnie to — dzień pełen prawdy, bliskości i pięknego chaosu uczuć. Cicho, bo to Cicha zielono, bardzo ich.


































Social